Etykiety

czwartek, 10 kwietnia 2014

Koktajl arbuzowy

Witajcie po dłuższej przerwie.

Dziś spędzamy cały dzień w mieszkaniu. ja zajełam się ogródkiem.Zrobiliśmy zakupy w obi. Kupiliśmy własne drzewko, które mam nadzieję, że pięknie zakwitnie na wiosnę. Dzięki miłej i fachowej obsłudze kupiłam również przepiękny biały  rododendron.który przesadziłam do dużej donicy. Ogród to moja druga pasja zaraz po gotowaniu.

Jednym z naszych ulubionych owoców jest arbuz.I choć ten bardzo soczysty owoc składa się w 80% z wody to zawiera mnóstwo witamin i minerałów. Jeśli ktoś ma problemy ze skórą to warto jeść go kilogramami. Również dla tych którzy na lato planują zżucić parę kilo.Jest niskokaloryczny.
Co prawda dzisiaj pogoda nie zachęca do picia orzeźwiających napojów,  ale ciężki dzień pracy sprawia , że myślimy o gorących wakacjach. Przygotowaliśmy wspólnie koktajl arbuzowy, prawdziwie orzeźwiający na ciepłe dni, które mam nadzieję, że prędko wrócą. Jest bardzo prosty, zajmuje dosłownie 5 min.

Na ok. 2 koktajle potrzeba :

-1/2 arbuza
-2 łyżki soku z limonki
- 4 łyżki cukru ( mniej lub więcej w zależności jaki słodki jest owoc )
- świeża melisa i plaster limonki do przystrojenia
-alternatywnie kilka kostek lodu- ja ich dzisiaj nie użyłam z racji brzydkiej pogody:)
-kolorowe słomki


Przekrajamy arbuza na ćwiartki. Usuwamy pestki. Kromiy na małe kosteczki. Wrzucamy do naczynia.


 Za pomocą blendera miażdzymy miąż . Dodajemy wyciśnięty wcześniej sok z limonki. Mieszamy aż do uzyskania płynnej jednolitej masy. Na końcu dodajemy cukier.



 Przelewamy do szklanek. Zdobimy limonką, melisą i kolorowymi słomkami.
Adam uwielbia słodki. Im słodszy, tym lepszy :)






Coś czuję, że będą piękne zachody słońca ..

środa, 26 lutego 2014

Tarta z gruszkami


Za oknem coraz cieplej. Widać pierwsze przebiśniegi i krokusy. Aż chce się wyjść  pospacerować. Przybyło więcej energii na nowe pomysły, nowe marzenia.
Nowa praca, nowe wyzwania, nowi ludzie, nowi pacjenci, nowe doświadczenia.
Więcej czasu poświęcam na czytanie.
Ten rok naprawdę będzie niesamowity dla nas obojga. Czas zwolnić by czegoś ważnego nie przeoczyć. Co dzień się uczę i doświadczam, że nie wszystko da się zaplanować jak tego chcemy. Tak naprawdę nie wiemy co przyniesie nowy dzień. A każdy dzień to dla nas wielka radość.

Wciąż czekamy na naszą kuchnię.. dlatego za bardzo nie mam jak wrzucać naszych wspólnych przepisów.
Wspominałam, że uwielbiamy tarty. Tym razem Przygotowaliśmy tartę na słodko z gruszkami. Jest dość czasochłonna, ale przepyszna.
Trzeba przygotować osobno ciasto, masę i syrop .




Składniki na ciasto :

- 175 g mąki
- 25 g cukru pudru
- 1 żółtko
- 1-2 łyżek stołowych wody
-100 g masła

Mąkę i cukier puder  przesiać przez sitko do misy. Następnie dodać masło posiekane na małe kawałki. Najlepiej schłodzone. Następnie dodać żółtko i wodę.Wszystko razem zagnieść. W razie potrzeby można dodać wodę i podsypać ciasto mąką. Odpowiednio ugniecione ciasto, uformować w kulę, zawinąć w folię i wstawić do lodówki na minimum 2 godziny.
Po tym czasie posypać blat lekko mąką. Wyjąć ciasto z lodówki. Rozwałkować na grubość ok. 0,5 cm.
Ułożyć ciasto w formie to tarty i po nakłuwać widelcem. Włożyć na 10 min do zamrażarki.
W tym czasie możemy przygotować masę i syrop.

Masa:
 -150 g cukru
- 150 g masła
- 4 duże jajka, jeśli małe to 5 ;)
- 150 g zmielonych migdałów
Ucierać cukier z masłem za pomocą miksera. Dodawać stopniowo jaja. Na końcu dodać zmielone migdały. Wszystko razem wymieszać.

Wyjąć ciasto z zamrażarki :)
Czas na syrop.

Syrop:
- 2 i 1/2 gruszki, obrane, drylowane, przekrojone na pół
- 450 ml wody
- 3 łyżki stołowe ekstraktu waniliowego
- 150 g cukru
- papier do pieczenia

Wodę wlać do garnka, dodać ekstrakt, wsypać cukier. Mieszać na małym ogniu aż do rozpuszczenia się składników i powstania jednolitej konsystencji. Dodać drylowane gruszki. Przykryć papierem do pieczenia garnek, tak żeby para nie wydostawała się. Gotować na małym ogniu ok. 10 min tak by gruszki w środku było dość twarde. Po tym czasie wyjąć gruszki i schłodzić. Syrop pozostawić w garnku, nie wylewać, by się swobodnie schłodził.

Wracamy do ciasta :)
Wyciąć okrąg mniej więcej trochę większy niż forma do tarty za pomocą  papieru do pieczenia i położyć na cieście. Następnie wyłożyć grochem ciasto. Włożyć do piekarnika nagrzanego do 190 st. na 15 min.
Jeśli ciasto zarumieni się na złoto, wyjąć z piekarnika wyjąć groch i włożyć z powrotem na kolejne 10 min. Dla pewności, że się nie przypala należy kontrolować co 2-3 min.
Po tym czasie wyciągam z piekarnika ciasto i chłodzę.
Na schłodzone ciasto wyłożyć wcześniej przygotowaną masę. Na masę wyłożyć gruszki. Piec 45 min w temp. 160 st. Po upływie 30 min posypuję ciasto płatkami migdałowymi i wkładam do piekarnika na jeszcze 15 min.
Upieczoną tartę posmarować wcześniej przygotowanym syropem, który osiągnął gęstą konsystencję. Następnie całą tartę ostudzić.



A to nowe prezenciki od Oliwki , których się już nie mogę doczekać . Marzyłam o bambusowych deseczkach. Idealne do serwowania domowych burgerów :)








 

niedziela, 2 lutego 2014

Penne ze szpinakiem i mozarellą




Witajcie.
Czas się pakować. To już moja piąta przeprowadzka! W końcu do własnego gniazda.  Nie mogę się doczekać moich białych ścian, skandynawskich dodatków. Czekam chwili kiedy będę mogła usiąść w salonie przy swoim pianinie. Tak dawno na nim nie grałam.
Marzymy o kolejnych wyprawach , podróżach.. o jakimś tournée po Europie. A najfajniejsze jest zawsze planowanie..
Trzy lata temu w maju udało nam się polecieć na jeden dzień do Bergamo i przy okazji zwiedzić Mediolan. Od samego rana zwiedzaliśmy miasto. Szwendaliśmy się po restauracjach i degustowaliśmy przeróżnych potraw. Zapamiętałam tę najbardziej banalną, prostą.
To tam spróbowałam nowych smaków, wcześniej przeze mnie nie lubianych.
Kiedy byłam dzieckiem nie przepadałam za warzywami. Najbardziej za szpinakiem. Nie miał dla mnie smaku, kojarzył mi się z zieloną trawą. Chyba większość dzieci nie przepada za zielonymi warzywami i ciężko Je do nich przekonać.
A są takie zdrowe !
Szpinak to wyjątkowo cenne warzywo. Posiada wspaniałe wartości odżywcze dla naszego organizmu takie jak:  żelazo , kwas foliowy, witaminy z grupy B, a także jest naturalnym antyoksydantem.
Jednak posiada szczawiany ,które  wpływają odwapniająco na organizm. Dlatego ważne jest by przygotowywać go z produktami bogatymi wapń, takimi jak sery, jogurt lub jajko.
Spróbowałam makaronu ze szpinakiem z dodatkiem mozarelli. Tak mi zasmakował, że postanowiłam podzielić się z Wami moim przepisem. Jest bardzo prosty i zajmuje niewiele czasu.
Mozarella jest stosunkowo niskokaloryczna w porównaniu do innych serów. Przepis ten polecam również osobom, które lubią kuchnię wegetariańską.

Składniki :
- Makaron  Penne ( ja użyłam włoski Penne Rigata)
-mrożony szpinak
- 3-4  ząbki czosnku
- kulka mozarelli w zalewie
- kilka pomidorków koktajlowych
- oliwa z oliwek
-olej
-pieprz kolorowy ,świeża bazylia

Przygotowanie :

Ugotować makaron wg przepisu z opakowania. Odcedzić za pomocą durszlaka i pozostawić w garnku.
Na patelni rozgrzać niewielką ilość oleju. Wsypać szpinak , mieszać łopatką aż do rozmrożenia szpinaku. Obrać czosnek i przecisnąć przez praskę. Wymieszać ze szpinakiem. Dodać niewielką ilość oliwy z oliwek. Wyjąć z zalewy mozarellę i pokroić na małe kosteczki. Dodać do szpinaku. Pomidorki umyć i pokroić na ćwiartki. Dodać do szpinaku. Doprawić pieprzem. Makaron wyłożyć na talerz. Dodać gotowy farsz.   Przystroić świeżą bazylią.

 Farsz ma delikatny , aromatyczny smak.



Lubię również makaron z kurczakiem z dodatkiem szpinaku. 
                              Podzielę się tym przepisem z Wami innym razem :)













środa, 15 stycznia 2014

Tarta z kurczakiem i warzywami

Witajcie w nowym roku. Mam nadzieję, że Sylwester spędziliście równie fajnie jak my. Dużo śmiechu, tańczenia, gier planszowych, a nawet gotowania. A o tym napiszę później.
Nowy rok zaczął się dla Nas wyjątkowo. Prosto z Wisły jechaliśmy odebrać nasze klucze do mieszkania. Od tej pory cały czas jesteśmy przejęci remontem, planowaniem, przeprowadzką. Odliczamy dni. Fajnie będzie mieć swój kąt. Własne ciasne gniazdo i kuchnię po której mam nadzieje, że będzie się przemieszczać wiele osób. Cieszę się, że będzie otwarta dla każdego. Adam wolne chwile po pracy ciężko pracuje przy remoncie. Dobrze, że są pomocni przyjaciele i rodzina. Już teraz wam dziękujemy! Mnie pochłania sesja i nauka do egzaminów.

Przyznam się Wam, że jestem miłośniczką wszelkich tart, zarówno tych na słono jak i na słodko. Na pewno pojawi się jeszcze kilka przepisów specjalnie dla Was. Wyszperałam jeszcze stare zdjęcia tarty którą robiłam z Adamem dla Asi i Pawła. Wyszła całkiem niezła!


Składniki na ciasto :

- 1 szklanka mąki tortowej
- 1/2 kostki masła
- 1 żółtko
- ok. 3 łyżki stołowe wody
-1/2 łyżeczki soli

Wypełnienie:
-przecier pomidorowy
-1 mała pierś z kurczaka
-1 mały brokuł
-1/2 czerwonej papryki
-2 duże pieczarki
-starty żółty ser ( ja użyłam typu gouda)
- ½ szklanki śmietany 30%
-1 jajko
-przyprawy

Przygotowanie:

Na blat wysypujemy szklankę mąki, sól. Dodajemy masło. Najlepiej żeby było schłodzone. Siekamy nożem na małe kawałki.  Na koniec dodajemy żółtko. Wszystko razem zagniatamy. W razie potrzeby można dodać wodę i podsypać ciasto mąką. Odpowiednio ugniecione ciasto, formujemy w kulę i wkładamy do lodówki na ok. 30 min.
W tym samym czasie możemy przygotować farsz.
Najpierw kroimy na małe kawałki pierś z kurczaka i przypiekamy na złoty kolor. Przyprawiamy według uznania. Ja dodaję szczyptę kolorowego pieprzu i curry.
Paprykę kroimy na wąskie okręgi i dodajemy do kurczaka. Wszystko podsmażamy razem.
Brokuł wrzucamy do garnka z wrzącą wodą i wyciągamy z wody jak będzie miękki. Kroimy na małe kawałeczki.
Pieczarki myjemy, obieramy i szatkujemy w plastry. Ja wcześniej ich nie podsmażam, bo lubię kłaść na ciasto surowe.
Do miski wlewamy śmietanę, dodajemy całe jajko. Mieszamy trzepaczką. Dodajemy do sosu starty ser.
Po wyciągnięciu ciasta z lodówki rozwałkowujemy. Następnie wykładamy nim formę do tart.
Ciasto wkładamy na ok. 5 min do  nagrzanego do 200st.  piekarnika. Wyciągamy. Smarujemy ciasto przecierem pomidorowym. Następnie układamy kurczaka, brokuł, paprykę i pieczarki na przemian, żeby powstała kolorowa tarta. Na końcu wylewamy przygotowany sos śmietanowo –serowy. Zapiekamy jeszcze ok. 30 min aż ciasto będzie złociste. Na samym końcu pieczenia posypujemy resztą startego sera.

Z czasem mam nadzieję, że blog będzie wyglądał coraz lepiej. Adam wciąż rysuje przeróżne loga. Postaram się też wrzucać więcej zdjęć.. Na razie wracam do nauki gramatyki. Trzymajcie się ciepło !







niedziela, 29 grudnia 2013

Brownie z borówkami w kubeczkach

Odwiedziła mnie przed swoim wyjazdem Agatka, dla której przygotowałam czekoladowe brownie z borówkami. Niektóre zdjęcia były robione telefonem, więc są słabej jakości.
Specjalnie dla was przepis na 4 kubeczki :

-ok. półtorej tabliczki gorzkiej czekolady  (ja użyłam wedlowskiej)
-2 duże jajka
-2 żółtka
-60 g masła
-60g cukru brązowego drobnego (ja swój zmieliłam)
-1opakowanie cukru z prawdziwą wanilią
-1/2 paczki mielonych migdałów
-1 łyżeczka kakao do posypania kubeczków oraz masło do ich posmarowania
- świeże borówki do przystrojenia

Zagotowałam wodę w garnku, z którego robi się łażnię wodną .Do szklanej miski pokruszyć czekoladę, dodać masło. Misę położyć na łaźni. Mieszać aż do roztopienia się całkowitego czekolady i połączenia się w jednolitą masę wraz z masłem.
Zdjąć z łażni i odstawić na ok. 15 min.  aż, do lekkiego zastygnięcia masy.
Jajka , żółtka i cukier utrzeć mikserem, aż do jednolitej białej masy. Powstaje taki kogel mogel :)
Następnie wlewać stopniowo czekoladową masę ,ciągle mieszając.
Na koniec dodać migdały i całość wymieszać.
Rozgrzać piekarnik do temp.  160 st.C. Kubeczki posmarować masłem i posypać kakao.
Zapełnić masą 3/4 kubeczka . Piec ok. 15min.
Ważne by brownie było dość mokre.
Po wyjęciu z piekarnika przystroić borówkami kubeczki. Najlepiej smakuje na gorąco :)




 fot. A.



A przy okazji w nadchodzącym roku życzę wszystkiego co najlepsze dla każdego.Aby spełniały się Wasze marzenia ! Ja będę witać nowy rok ze znajomymi w Wiśle. Zamiast jeździć na nartach planowane są tańce, i gry planszowe. Już nie mogę się doczekać. Może akurat spadnie śnieg:)








Witajcie.
Mam na imię Paulina. Jestem świeżo upieczoną żoną Adama od kilku miesięcy. Ten blog będzie głównie o moich poczynaniach w kuchni ale i nie tylko.Jestem początkową blogerką, więc zapraszam czytelników do zaglądania. Wasze komentarze będą dla mnie zachętą do dalszego działania. Do założenia tego bloga zachęciła mnie siostra Oliwia i Adam.


A to jesteśmy my.
 Pewnie w dalszych postach coś o nas więcej  wspomnę . Cierpimy na  brak czasu. Jesteśmy w trakcie projektowania naszego małego gniazda. Czekamy z niecierpliwością na odbiór kluczy.Wtedy zobaczycie nasze małe kuchenne królestwo.